środa, 11 września 2013

Pewnego dnia w małej Watasze urodziło się dwójka wilczątek...
Jedna nazywała się Terra a druga Vita...
Pewne było to że Terra kiedy podrośnie dołączy do Watahy Ziemi, dlatego gdy to nie wypada nazywać wilczątek jak się chce...
Magiczny kamień wyznaczał symboliczne imiona dla nowo narodzonych wilków...
Lecz nie wiadomo dlaczego drugiej córce Pary Królewskiej kamień wybrał imię Vita...co oznaczało po łacinie-Życie...
Nie minął tydzień gdy całą Watahę nawiedziła zaraza...
Śmierć zabierała po jednym wilku z dnia na dzień...
Para Alfa już chciała oddać swoje życie by uratować Watahę ale...
Śmierć nie pragnęła ich duszy...lecz duszę Vity...
Dusza tego wilczątka była tak czysta i bezbronna że tylko ona mogła uratować Watahe....
Rodzice nie zgadzali się na to ale w końcu poszli ze śmiercią na układ...który uratował życie wilczycy...
Kilka lat później....
Jakieś szczenię: Ej uważaj!!!
Vita: Przepraszam nie chciałam....
Jedna z trzech wilczyc prześladujących Vitę: Ej patrzcie to ta co nie ma Watahy i rodzice jej umarli!!!
Nagle wybuchł ogromny śmiech a nasza bochatera uciekła i schowała się w jakiejś dziupli...
Przesiedziała tam dobre kilka godzin i myślała dlaczego kamień wybrał właśnie imię Vita dla niej...
Zgłodniała więc szybko wyszła z dziupli tak żeby nikt jej nie zauważył i pobiegła na polowania.
Biegnąc za ofiarą Vita potchneła się o coś dziwnego...spojrzała bliżej i Niewiarygodne!
To był medalion ze szczerego złota z specialnymi klejnotami!
Chciała go tylko przymierzyć i założyła go na szyje ale potem już nie mogła go zdjąć....
Po założeniu poczuła nagły przypływ mocy i pobiegła do Watahy...
Al;e gdy tam wróciła zastała tylko zniszczenie i krew...
Zauwarzyła kartkę a na niej napisane było; ,,Droga Vito musieliśmy uciekać bo nasza Wataha została napadnięta przez sługów cienia...zmierzamy na wschód i mamy nadzieję że do nas dołączysz...
Para Alfa"
I tak właśnie zaczeła się wielka wyprawa naszej bohaterki...
Co ją czeka? 
Czy w ogóle wyruszy?
Czy dotrze bezpiecznie na wschód?
Dowiecie się tego w następnym rozdziale....